sukienki

Przegląd garderoby i moje sukienki

Moda

Jestem zdecydowanie winna szybkiego przeglądu mojej garderoby, który miał miejsce pomiędzy moimi wyjazdami do Wielkiej Brytanii. Po pierwszej podróży i ogólnej obserwacji Angielek, zdałem sobie sprawę, że wszystkie moje sukienki były raczej przestarzałe i całkowicie zużyte. I niestety, to była nawet moja „dobra” odzież, którą zapakowałam na tę pierwszą podróż. Zrozumiałam, że moje standardy dla tego, co wyglądało dobrze są raczej niskie.

Typowa polska mentalność była taka:”No cóż, pięć lat temu w Zarze zapłaciłam za ten piękny sweter kupę piniędzy w sklepie https://zoio.pl/odziez-damska/sukienki, więc musi to być nadal szczyt dobrego smaku i normalnie styl biznes każuar”. Nie zdawałam sobie sprawy, do momentu kiedy stanęłam przy bardziej elegancko ubranych Europejkach w kolejce na samolot do Londynu, że 1) mój sweter był w istocie przestarzały, b) mój sweter był trochę wyblakły, przepełniony i rozciągnięty po pięciu latach noszenia, oraz iii) nie wiedziałam nic o tym, jak właściwie stylizować moje sukienki, tak aby każdy ciuch uzupełniał moją sylwetkę i resztę kompletu.

Pomiędzy podróżami krytycznie spojrzałam na wszystkie moje sukienki i zauważyłam, że większość z nich była przetarta, wyblakła, przestarzała, miała naciągnięte i podarte szwy, plamy od potu…

sukienkiŚledziłam kilka blogerek modowych i popełniłam błąd. Kupiłam niektóre z sukienek, które nosiły, i które wyglądały na nich dobrze. I z radością kupiłam nowe buty i zabrałem je na następną podróż. Katastrofa! Nie czułam się komfortowo w niektórych swoich ubraniach, wciąż wyglądałam jak biedna kuzynka ze wsi w porównaniu z innymi, ponieważ nie do końca nauczyłam się, jak skutecznie nosić ciuchy. Co gorsza, dwie nowe pary „modnych butów” sprawiły, że na stopach pojawiły się wywołujące łzy pęcherze.

Pracując w UK musiałam nosić rozchodzone trampki, i jako pierwszy duży zakup musiałam kupić wygodne mokasyny, które lepiej sprawdzały się z ubraniem zapakowanym przeze mnie. Byłem tak zdeterminowana by wyglądać na bardziej modną, ale zamiast tego marnowałam pieniądze na rzeczy, które nie podkreślały mojej urody.

W końcu doszłam do wniosku, że nie ma „filozofii szafy” czy metodyki zakupów, która zawsze będzie skutkowała stanem końcowym, w którym dokonujesz wyboru i zakupu ubrań raz na zawsze.

Chciałam zrobić to, co zawsze robiłam – kupić sukienki na nowy sezon, i nosić je aż się dosłownie rozpadną, a następnie je zeszmacić. Zakupy ubrań uważam za czasochłonne i psychicznie męczące. Czasami zastanawiam się, czy mam jakąś „ślepotę ubrań”, nie zauważam, co ludzie noszą, chyba że jest to bardzo nietypowe, dobre lub złe. Ale jeśli chcę wyglądać stylowo, muszę tylko zwracać uwagę na siebie. Nie chodzi tylko o inwestowanie pieniędzy w szafę, ale także czas. Myślę, że powoli się poprawiam, ale to zdecydowanie jest to umiejętność, nad którą trzeba pracować.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *